Wiosłem po konarach
W sobotę, 19 lipca, kandydaci do nowotworzonej przez fundację „Ja Wisła” jednostki specjalnej stawili się punktualnie o 7.00 na Placu Bankowym w Warszawie. Przyszłym komandosom wszak nie wypada spóźniać się. Po załadowaniu wyposażenia do autobusu z „przeciwpancernymi i zamaskowanymi szybami oraz fałszywymi numerami rejestracyjnymi”, kandydaci udali się w rejon desantowania (m. Parzeń – ponad 20 km na północny-zachód od Płocka).
Tu, po odprawie i postawieniu zadań przez prezesa fundacji „Ja Wisła” – Przemka Paska, ochotnicy załadowali ekwipunek do kajaków i wyruszyli w nieznaną trasę po rzece Skrwie (prawy dopływ Wisły liczący 113,2 km).
Zgodnie z planem, dziś nie przepłyniemy całej rzeki, ale pokonamy jej najtrudniejszą część (około 20 % długości). Tak rozpoczął się siódmy, przedostatni, spływ kajakowy, w tym roku, w ramach realizacji projektu „Dolinami rzek” przez fundację „Ja Wisła”.
Skrwa Prawa płynie krętą, wąską i podmokłą doliną. Po obu brzegach wysokie skarpy oraz zwarta roślinność powiadamiają nas, że nie można wyjść na ląd. A w rzece też nie można za długo przebywać, bo woda zimna. Kajaki płyną jak stępiona strzała ze zwolnioną prędkością. Przyczyną wolnego przemieszczania się są różne utrudnienia na rzece. Ledwo pokonamy jedną przeszkodę, pojawia się nowa. Niektórzy to nawet zastanawiali się nad tym, czy żywi wyjdą na ląd. Tu nam nie przeszkadzają żadne motorówki, narty wodne, ślizgacze, ponieważ ten teren natura przeznaczyła tylko dla kajakistów. Wodniacy, posiadający sprzęt motorowy, mają zakaz wstępu do tego rejonu. Tak postanowiła sama natura. W tym miejscu, nawet wroga samego nie zostawia się bez pomocy.
Wszelkie pozostałości po młyńskiej przeszłości (trzy jazy), mostach (podpory drewniane), traktujemy z szacunkiem, bo to „klimat” tego terenu.
Mijamy rosnące wzdłuż brzegów rzeki drzewa, głównie liściaste (przewaga w nich olch, klonów, topól, leszczyn) oraz rosłą i bujną roślinność (dominacja pokrzyw). W wodzie przewaga strzałek wodnych (to te rośliny z małymi, białymi kwiatuszkami) oraz grążeli wodnych, potocznie zwanych nenufarami (to te byliny wodne z dużymi, żółtymi kwiatami). Stymulujący i podniecający zapach tej roślinności uzmysławia nam, jak daleko zawiodła nas sobotnia podróż w nieznane. Fundacja „Ja Wisła”, planując to przedsięwzięcie, otworzyła niektórym wrota do dotychczas nieznanej krainy.
W m. Sikórz wyskakujemy zwinnie z kajaków na nasączony wodą ląd i następnie przechodzimy na drewniany most – półgodzinny piknik.
Po odpoczynku, płyniemy dalej przedzierając się przez zielony dywan cudownej przyrody. Trasa coraz trudniejsza. Coraz więcej utrudnień, głównie ułożonych w poprzek rzeki konarów, co wymaga przerzutów (przenosin) kajaków. Niewidoczne, wielkie kamienie leżące w rzece powodują, w czasie najazdu na nie kajakiem, skrzypienie kajaku i chwilową utratę manewrowości. Za te ograniczenia, Skrwa wynagradza nas krystalicznie czystą wodą. Tylko w nielicznych miejscach pojawiają się śladowe ilości śmieci. Można uznać, że rzeka jest bardzo czysta.
Trzeba jeszcze zaznaczyć, że w tym dniu, ten teren był zastrzeżony tylko dla naszej grupy, ponieważ na brzegu nie spotkaliśmy nikogo: żadnego wędkarza, osoby odpoczywającej.
Po dopłynięciu do miejsca desantowania się z kajaków w m. Radotki (południowy skraj Brudzeńskiego Parku Krajobrazowego), wodniacy są zadowoleni. Na wyniki sprawdzianu wszyscy czekają z niecierpliwością. U niektórych osób ręce i nogi lekko drżą, ale to chyba, nie z nerwów przed ogłoszeniem wyników, tylko ze zmęczenia. Okazało się, że wszyscy zdali tę trudną próbę. Celującą ocenę z tego sprawdzianu uzyskał, tylko jeden uczestnik, kandydat na przyszłego komandosa, Rufus (to pseudonim, ponieważ kandydaci do grupy specjalnej nie ujawniają swoich imion i nazwisk). Był on najodważniejszym, najcierpliwszym i najwierniejszym z całej tej grupy. Gratulacje zbierał od wszystkich.
Na zakończenie tego spływu, każdy z uczestników otrzymał „stosowne zaświadczenie” wykonane na materiale lnianym.
Ale pozostały jeszcze do realizacji następne etapy przedsięwzięć, jakie dla przeszłych komandosów zaplanowała fundacja „Ja Wisła”. Mam nadzieję, że wytrwali kandydaci do jednostki specjalnej, przystąpią do spełniania kolejnych projektowanych koncepcji.
Kończymy spływ rzeką Skrwą, za którą wszyscy zatęsknimy, którą pokochaliśmy na dystans i będziemy ciągle o niej wspominać. Włożyliśmy (osobiście lub rodzinnie), w to miejsce, wiele wysiłku, cząstkę naszego życia.
Ten spływ kajakowy uzmysłowił nam mocniej, że robimy coś dla siebie, przyrody oraz fundacji „Ja Wisła”, którą tak kochamy.
Czuję się w obowiązku podziękować tej fundacji za zorganizowanie tego spływu, gdyż pomógł mi – kolejny raz – spełnić marzenie w moim życiu.
Kandydat do jednostki specjalnej, który ukończył spływ na ostatniej pozycji;
Zdzisław
Skrwa
Konary skrycie skrywa
Rozrzucając tu i ówdzie, liczne powalone drzewa.
Wąsko snuje się odsłaniając swe oblicze, raz przemiłe, raz złośliwe.
Aaaaaaaaaaaa, wołam! Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa,krzyczę w zachwycie!
Potężne skarpy obrosłe życiem wołały do mnie:
"Rzuć wszystkie melancholije!
A
Wolność ci i spokój duszy
Ab illo tempore ofiarujemy obficie!"
Jednioodniowa wyprawa, a ja czuję się jak po tygodniowym urlopie! Nie trzeba dalekich podróży, by poczuć się wolnym! Dziękuję towarzyszowi podróży, który brodząc w zimnej wodzie przerzucał mnie przez liczne przeszkody, z resztą pomagał również innym! Wspaniale jest bywać na sobotnich spływach kajakowych, gdzie zawsze mnie wita uśmiechnięta twarz pana Ździsia! Dziękuję fundacji Ja Wisła za isnpiracje i współodkrywanie tego co jest wokół nas!
Edyta








